Poniższe notatki są początkiem opowieści o wielu minionych latach i minionych przygodach. Opowieść tę pragniemy snuć jeszcze przez długi długi czas. Zapraszamy do wspólnej podróży

MUZYKANCI

To jest miejsce na wielkie podziękowania. Mamy niebywałe szczęście, że udało i udaje nam się spotykać z wiejskimi muzykantami. To jest możliwość wyjątkowa. Polska jest jednym z ostatnich krajów Europy w których można jeszcze spotkać, posłuchać, nagrać i „terminować“ u ludzi, którzy „w palcach“ posiadają takie skarby jak melodie i maniery wykonawcze sięgające kilka stuleci wstecz. To jest źródło wielkiej radości i niebywała przygoda obcować z muzyką tak odmienną od wszystkiego do czego przyzwyczajają nas media i „ulica“. Tak samo spotkania z muzykantami, ich rodzinami i największy dar: przyjaźń z nimi dają oddech i możliwość zakorzenienia tej muzyki w nas. (PP)

PRZEWODNICY

Jednymi z pierwszych osób jakim należy się słowo wdzięczności są plastycy i badacze kultury polskiej wsi Andrzej i Małgorzata Bieńkowscy. Bez nich ogromna część muzyki wiejskiej pozostała by nieznana. Gigantyczna praca „Muzyki Odnalezionej” zaowocowała tysiącami godzin nagrań muzykantów. Adresy udostępnione nam w latach 90. dały możliwość odwiedzenia tak wspaniałych muzykantów jak Jan Lewandowski, Józef Porczek, Piotr i Jan Gaca, Jan Ciarkowski, Andrzej Malik, Adam, Stanisław, Józef Tarnowscy, Stanisław Skiba. Kazimierz Meto, Czasami były to tylko kilkukrotne wizyty, czasami początek wieloletniej przyjaźni. (PP)

OSOBY

WZAJEMNOŚĆ

To intensywna obopólna relacja. Z jednej strony byliśmy i jesteśmy obdarowywani przez muzykantów opowieściami, pieśniami i melodiami, z drugiej jesteśmy nielicznymi odbiorcami ich kunsztu. Gramy ich muzykę – „fotografując“ sposób gry. Oni słuchają nas i oceniają, czasem „fotografując“ nasze style. Opowieść Remka Hanaja ze spotkania z Piotrem Gacą: Pan Piotr pokazuje swój styl zdobienia. Naśladuje kilku znajomych skrzypków. Na końcu prezentuje styl „tego Prusinowskiego“, na dodatek robiąc miny w stylu Janusza i wzbudzając salwy śmiechu. (PP)

WSPÓLNE GRANIE

Czasami gramy zabawy z kapelą Tarnowskich albo Jana Gacy. Wtedy uczymy się nowych melodii i tańczymy do ich muzyki a oni do naszej. Po graniu wzajemne gratulacje, ale i seria uwag krytycznych od „mistrzów“ do młodego pokolenia. Muzykanci są wobec siebie bardzo, bardzo krytyczni. Lubimy i bardzo cenimy te spotkania – realne wyzwanie dla naszego muzykanckiego rzemiosła.
Trzeba też napisać o reakcjach, z jakimi spotykamy się, grając na wsi. Czasami jest to zachwyt i głębokie wzruszenie, czasami odrzucenie i ironia. Ta muzyka nie jest już muzyką polskiej wsi. Jest jej wspomnieniem. (PP)

NAGRANIA

Nagrania archiwalne i własne rejestracje z wizyt u muzykantów towarzyszą nam stale. Doprowadza to do sytuacji, w której człowiek znany tylko z nagrań staje się znajomym – kimś do kogo żywimy najcieplejsze uczucia. Postacie realne i wyobrażenia o artystach wiejskich zlewają się w jedno. Zadamawiają wyobraźnię. Mówimy: zagraj ten od Rytla, Twardowskiego albo zagraj Dziąga. Gramy z poczuciem, że to „nasze“, pomimo tego, że znamy te melodie tylko z mechanicznych nośników. Tych muzykantów na oczy nie widzieliśmy, ale w sercu nosimy obok Kaziemierza Meto, Henryka Kretowicza czy Sławomira Czekalskiego. Z nimi owszem wypiliśmy piwo i pograliśmy w ogrodzie w piękne lato. (PP)

NUTY

Istnieją nieprzebrane zbiory nutowe polskiej muzyki tradycyjnej. Ich odczytanie zawsze jest eksperymentem. W zapisie nutowym umyka bowiem większość cech nadanych melodiom przez muzykantów. To jest zawsze zagadka, jak to grać. Otwiera się pole dla wyobraźni ale też miejsce dla cytatu z wyrazu muzycznego tych muzykantów, którzy odcisneli szczególne piętno na naszej wyobraźni. (PP)